Subiektywny przewodnik czyli o podróżach, zilustrowane zdjęciami

Subiektywny przewodnik
W Turynie pod Arkadami

Turyn to prawie miasto prywatne lub rodzinne. Wszystko było, jest lub będzie związane z rodziną Agnelli. Północ miast to Iveco, południe – to zakłady Fiata. Juventus również należy do rodziny, ale plotka głosi, żeby najmniej sprawny brat nie zarządzał firmą, to pozwolili mu prowadzić klub.
Położenie Turynu jest jednym z lepszych jakie widziałem. W dużej skali wszystko co najlepsze w zasięgu – najlepsze kurorty narciarskie, lodowce pozwalające na białe szaleństwo cały rok. Najlepsze kurorty – riwierę włoską, lazurowe wybrzeże, najlepsza modę, banki i giełdę. Lokalnie miasto rozbudowuje się jak wachlarz – wschodnim ograniczeniem miasta jest rzeka Po, znana lepiej jako Pad i wzgórza, na których powstały wille zamożnych Turyńczyków. Centrum przyklejone jest do rzeki. W sumie miasto jest łatwe do nauczenia się, bo w ścisłym centrum większość ulic jest ułożona prostopadle i dość symetrycznie.
Turyn za względu na położenie w specyficznym miejscu – otoczony jest z 3 stron alpami, potrafi gromadzic chmury, duze roznice temperatur skutkują gradem i intensywnymi burzami. Dużo aut ma wyraźne ślady mocnego gradobicia, ale właściciele nie przywiązują dużej wagi do tego jak wygląda ich samochód. W końcu rysy od parkowania są na każdym aucie.
SUPERGA

Całe miasto, a przy ladnej pogodzie Alpy, widać jak na dłoni z pobliskiego wzgórza z bazyliką Superga. Na Supergę prowadzi zabytkowy tramwaj zębaty. Huk wyjeżdżającego pod górę tramwaju przeszkada w rozmowie, ale jak na dloni widać miasto i całą nizinę, na której położony jest Turyn. Aby dostać się na szczyt można podjechać tramwajem nr 15 do stacji Sassi i wsiąść w zabytkowy tramwaj. Potrzebne sa specjalne bilety.
http://www.comune.torino.it/gtt/turismo/sassisup.shtml
Na szczycie znajduje się bazylika z grobami królewskim, ścieżki trekingowe po okolicznych wzgórzach i (nie znaleźliśmy) pomnik po katastrofie samolotowej z piłkarzami FC Torino z 1949r.
TURYN
Najładniejszą i najbardziej szykowną ulicą jest Via Po, prowadząca od zamku i pałacu królewskiego na Piazza Castello do rzeki. Na całej jej długości i na pobliskich ulicach odchodzących od Piazza Castello znajdują się ciągi arkad. Król chyba nie chciał moknąć, ani byc narażonym na słońce, więc najważniejsze drogi ciągną się pod arkadami. Obecnie arkady służą mieszkańcom, przez co poruszanie się nawet przy dużym upale nie jest bardzo uciążliwe. Sam zamek znajdujacy się na środku placu ma dwa oblicza – nowe – barokowe i stare – renesansowe. A właściwie to jest to przyklejona do renesansowego zamku barokowa fasada – trochę bez składu. Od Plazza Castello odchodzi via Roma, która poprzez Piazza San Carlo łączy się z dworcem kolejowym Porta Nouva. Co prawda zmiana układu komunikacyjnego po Olimpiadzie, ma doprowadzić do zamknięcia tego dworca i przeniesienie całego ruchu na Porta Susa, ale budynek dość okazały pozostanie, pytanie jakie funkcje wymyślą dla niego włodarze miasta.
Kolejna ulica to handlowa via Garibaldi – co ciekawe każde włoskie miasteczko ma swoją via Garibaldi i w większości odnotowanych przez nas przypadków jest to główna lub handlowa ulica.
CAŁUN TURYŃSKI
Turyn to tez najbardziej znany artefakt ukrzyżowania Chrystusa – Całun Turyński. Pytania o jego autentyczność to temat do innych rozważań. Jest przechowywany w Katedrze i tam co kilkanaście lat wystawiany dla publiczności lub przy okazji ważnych wydarzeń – jak np. 150 rocznica zjednoczenia Włoch. Jak dla tak ważnego elementu kultu chrześcijańskiego (nie wiem czy całun jest oficjalnie uznany za relikwie) to katedra jest wyjątkowo skromna. Niewielki przysadzisty barokowy budynek nie ma nic wspólnego z przepięknymi katedrami w Mediolanie czy Florencji. Na możliwość zwiedzania oryginału trzeba pewnie poczekać teraz kilka lat (lub dłużej), ale ciągle wystawiony w bocznej nawie jest fragment reprodukcji.
MOLE ANTONELLIANA

Mole Antonelliana – symbol Turynu – góruje nad całym miastem – budynek, który miał być synagogą, mieści Narodowe Muzeum Kina. Ma w sobie coś groteskowego. Obecnie można zwiedzać znajdujące się wewnątrz muzeum kinematografii i wyjechać windą wewnątrz budynku na góre szpicy i podziwiać panoramę miasta. Podobno niektórzy nazywają tą budowle grissini, w związku z faktem, iż oryginalne i prawdziwe grissini wywodzą się z Turynu.
http://www​.museocinema.it/

Wzdłuż rzeki Pad ciągnie się Park del Valentino, który przechodzi w nabrzeża, służące mieszkańcom do relaksu, rekreacji, treningów, spacerów z psami etc.
MUZEUM MOTORYZACJI
Zdecydowanie warte polecenia jest Narodowe Muzeum Motoryzacji. Oparte w całości na zakładzie Fiata, prezentuje historie i ewolucje aut i ‘otoczenia’ samochodowego. Prezentowana jest głównie historia z punktu widzenia włoskiego przemysłu motoryzacyjnego – a więc Fiat, Alfa Romeo, Ferrari etc. – ale można znaleźć różne ciekawe perełki. Dla nas – dzieci ‘bloku wschodniego’ jest Syrenka i Trabant. Odżywają wspomnienia. Samo muzeum jest niezwykle multimedialne, prezentuje również cale otoczenie motoryzacji – np. prezentowane są reklamy samochodów od początku ich istnienia. Przy planowaniu zwiedzania należy zwrócić uwagę na dni i godziny otwarcia.
http://www.museoauto.it/website/
LINGOTTO
Jeszcze fragment dotyczący Igrzysk 2006, ale znowu – łączący się z rodziną Agnelli. Większość konkurencji olimpijskich odbywała się w okolicach dzielnicy Lingotto, tam również zainstalowano centrum prasowe do obsługi igrzysk. Centrum prasowe zlokalizowane zostało w byłych zakładach Fiata – wielki kompleks obecnie stanowi centrum handlowo-biurowo-konferencyjne. Na dachu budynku znajduje się dawny tor do testowania samochodów oraz Pinacoteca, w której prezentowane są zbiory rodziny Agnelli – m.in. Picasso czy Renoir.
http://pinacoteca-agnelli.it/visit/it/

Co ciekawe w Turynie nie ma drapaczy chmur w naszym rozumieniu. Pierwszy budynek buduje piemoncko-lombardzki bank Intesa San Paolo, gdzie zamierza przenieść wszelkie oddziały, m.in. z zabytkowych budynków na Piazza San Carlo.
I trochę o mieszkańcach, którzy są bardzo mało wylewni i całkiem przyjaźni. Niektórzy twierdzą, że są smutni, bo Piemont przez lata był pod panowaniem francuskich Sabaudów, ale to raczej ich pracowitość i skupienie. Choć gdyby Piemont i sąsiednią Lombardia dołączyły się (zapewne z Aostą – bo gdzieś trzeba jeździć na narty i Ligurią – bo gdzieś trzeba jechać nad morze) to bogactwem przebiliby niejeden kraj europejski, pozostawiając resztę Włoch z ich problemami.

Cincopa WordPress plugin

Leave a Reply