Subiektywny przewodnik czyli o podróżach, zilustrowane zdjęciami

Subiektywny przewodnik
Kawa po wiedeńsku, sernik po wiedeńsku i no wiener schnitzel

Właśnie się zreflektowałem, że nie ma nic o naszym ulubionym Wiedniu. Trzeba to niedopatrzenie uzupełnić. Dodać zdjęcia i kilka opisów, dygresji.

Do tej pory jadąc na południe Wiedeń był naturalnym elementem podróży. Nawet gdyby miał to być jedynie postój na ringu. Bo przekroczenie Dunaju to taki symboliczny akt wjechania w ‘lepszy’ świat – długo niedostępnej Europy Zachodniej. Co prawda teraz przez Wiedeń dojedziemy najszybciej do państw byłej Jugosławii, ale jednak Dunaj to ważny moment na trasie.

A sam Wiedeń wymaga nieśpiesznego zwiedzania. Chyba lepiej tam wracać, niż zabiegać to miasto w 1 dzień. Pośpiech jest niewskazany. A samo miasto – mimo, że duże, stolica Austrii, z licznymi instytucjami typu ONZ czy OBWE też nie sprawia wrażania zabieganego. Warto to wszystko spokojnie poobserwować.

Do kawy po wiedeńsku, sernika i wiener sznycla trzeba dodać ducha Sissi. Serial uczynił nie małe spustoszenia w jej obrazie, ale wystawa w Hofburgu ten obraz prostuje. Niewątpliwie była to znacząca postać dla ówczesnego cesarstwa, ale jak mawiał klasyk – jest prawda czasu i jest prawda ekranu. Więc serial można zobaczyć, ale trzeba zobaczyć też wystawę i dowiedzieć się więcej o jej problemach z samopoczuciem, otoczeniem etc. A wracając do jedzenia to młode wino z Grinzingu wymaga specjalnej uwagi – najlepiej smakuje przy kolacji w czasie spaceru po winnicach na dziedzińcu jednej z licznych karczm. Wino jest lekko kwaśne, ale potrafi być niezwykle orzeźwiające. Dla miłośników tramwajów przejażdżka nim do dzielnic Grinzing i powrót to uzupełnienie dobrego wina i dobrego posiłku. Wiedeń można zwiedzać tramwajem – jadąc dookoła śródmiejskiego ringu. Tramwaj pozwala wysiąść obok ważniejszych obiektów, a w środku starego miasta cały czas widać Katedrę św. Stefana – swoisty punkt odniesienia. A tramwaj krążący wokół starego miasta pozwala obserwować otoczenie i chłonąć atmosferę Wiednia.

Warto odwiedzić liczne tereny zieleni miejskiej – te należące do cesarzy jak Schonbrunn czy parki miejskie. Prater – to główne miejsce w którym toczy się życie parkowe – ale to nie tylko Wesołe Miasteczko z ogólnodostępnymi karuzelami i słynnym diabelskim młynem, to przede wszystkim duży park, ze stadionem, halami targowymi, kolejką wąskotorową i licznymi ścieżkami i alejkami. Wymieniające te liczne atrakcje mam nieodparte wrażenie, że chorzowski WPKiW wzorowany był na Praterze.

Leave a Reply